Zlot 2008

9 i 10 maja 2008. Lokalizacja jak poprzednio. Z nowości amerykański half-truck, powrócił też Rosomak z Międzyrzecza. I meszki też już tu są.
Zlot Miłośników Fortyfikacji Boryszyn 2008.
9. maja 2008
Wrażenie ogólne
Rozgrzewka. Dzień w założeniu muzyczny, chociaż miłośnikom militariów to nie przeszkadza. Growle ze sceny mieszają się z rykiem silników. Pogoda przepiękna, na niebie ani jednej chmurki. Ciepło.
Słowa uznania dla Pań z Gminy Lubrza, które (raczej nie na ochotnika) porzuciły swoje biurka, by po południu kierować ruchem na parkingu.

Proszę o uzupełnienie informacji o zdjęciach. Jeśli jesteś na którymś lub uważasz, że masz do któregoś ciekawy komentarz, po prostu napisz podając tekst i numer zdjęcia. Konstruktywne informacje będą uwzględniane. Z góry dziękuję. Tradycyjnie dziękuję Jaromirowi z 4×4.opty.pl za link do Jego zdjęć z Boryszyna 2008

Dziękuję Radzikowi za uwagi o stronie – jak widzisz, poprawiłem:) Ogólnie zdjęć zrobiłem ponad tysiąc z obu dni, kilka osób deklarowało się z podesłaniem swoich. Chętnie też podlinkuję Wasze galerie, bo szkoda się nie podzielić czymś fajnym. Jeśli nie wiecie, jak zrobić i opublikować galerię, to przygotuję instrukcję. To wcale nie jest trudne (uczę tego dzieci w gimnazjum, pozdrawiam :)

9. maja 2008
Wieczorem
Nie jeżdżę na zloty miłośników fortyfikacji, by uczestniczyć w koncertach. Nie będzie tu więc relacji i zdjęć z występu Braci – tych materiałów proszę szukać na innych stronach.
Młodzi goci byli jednak super, zwłaszcza wokalistka. A gitarzyści mieli bardzo zadbane fryzury:)

Co fajnego?

Jak zwykle sympatyczne relacje miłośników militariów. Nieco dziwaków dodających kolorytu imprezie. Pomocna policja. Sympatyczni wojskowi (tu chcę się odwdzięczyć i rzucę hasło: wstępujcie do woja!:) i wciąż od nowa robiący wrażenie Rosomak (wiecie, że steruje się nim za pomocą joysticka?). Starocie w postaci czeskiego transportera (klona niemieckiego Sdkw cośtam), amerykański halftruck i kubelwagen kapitana Klossa. Gotowana kukurydza (4PLN kolba, za to soli do woli), szaszłyki z musztardą i keczupem, panienka uśmiechająca się sympatycznie z budki „Firma Lodzik”, Malinkoska i jej brat, Ania z chłopakiem, miłośnicy koncertów ze Świebodzina (nawet panienka, która chciała być sławna i załapała się na zdjęcie), Kubuś, stoiska z mundurami i różnymi militariami (zobaczcie gadżety tego starszego pana od Opla Astry)… No mnóstwo rzeczy.

Co wkurza?
Meszki. Menele usiłujący dobrze się bawić (czyli upić w godzinę i obudzić rano), gostek wyrzucający puszkę po piwie przez okno samochodu w czasie jazdy (Uno)… Na szczęście to tylko szczegóły.
Proszę o uzupełnienie informacji o zdjęciach. Jeśli jesteś na którymś lub uważasz, że masz do któregoś ciekawy komentarz, po prostu napisz podając tekst i numer zdjęcia. Konstruktywne informacje będą uwzględniane. Z góry dziękuję.

10. maja 2008
To, na co czekaliśmy
W pogodzie bez zmian, tylko chmurki na niebie się pojawiły (na szczęście). Ciepło. Meszkowato. Tłumy ludzi. Kurz. Trawa, na którą tak liczyli organizatorzy, błyskawicznie zginęła pod kołami pojazdów.
Parada super. Dziękuję sympatycznej załodze BRDM1 za podwózkę, proszę o kontakt po ochłonięciu.
Inscenizacja, mimo braku lotnictwa, wyraźnie się rozwija. Wybuchy komentowane pełnym zachwytu WOW! z tysięcy gardeł, nieszczęsny gałgankowy Frytz wylatujący w wybuchu, trafienie transportera… Miodzio.
Przy okazji – nie miałbym szansy na zrobienie tych zdjęć, gdyby nie uprzejmość pana Kapitana z międzyrzeckiej 17 Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej. Coś się musiało zmienić w wojsku przez parę ostatnich lat. Żołnierze uprzejmi, fachowi, uważni. Chorąży i jednobelkowi – profesjonaliści! Nawet wyglądali, jak ci z Helikoptera w ogniu.
Nabrałem się na amerykańskich żołnierzy. Początkowo myślałem, że to przebierańcy. Mam nadzieję, że nie będę musiał wyrzucać z galerii zdjęcia tej sympatycznej pani żołnierz:).
Autorami zdjęć są: Michaśka Szymczak (portretówki z malowania obrazidła pod sceną), Paweł Kułak (rowerowy cross), i piszący te słowa (wszystkie pozostałe).

Proszę o uzupełnienie informacji o zdjęciach. Jeśli jesteś na którymś lub uważasz, że masz do któregoś ciekawy komentarz, po prostu napisz podając tekst i numer zdjęcia. Konstruktywne informacje będą uwzględniane. Z góry dziękuję.

I jeszcze jedno…
Cholerne czekanie na wyjazd! Padł kolejny rekord – jakiś kilometr wyjazdówki pokonałem w niecałe 2 godziny. Nie, nie czołgałem się pod ogniem ze złamaną nogą. Jechałem autem w potrójnej kolumnie, w totalnym bałaganie wśród złorzeczących ludzi. Takie coś zabija dobre wrażenie. Policja pojawiła się późno i jakoś w końcu opanowała sytuację.
Żeby coś konstruktywnego napisać, to mam propozycję pchnięcia jakiegoś spychacza po starym torowisku równoległym do drogi – tak na wszelki wypadek; alternatywny wyjazd byłby jak znalazł.

Możliwość komentowania jest wyłączona.